Strona główna

Parafia Trójcy Przenajświętszej
w Katowicach Kostuchnie


 

Nasz Kościół
  • Galeria
  • Błogosławiony
    z Kostuchny
    Ludzie
    Grupy Apostolskie
    Duszpasterstwo
  • Intencje mszalne
  • Ogłoszenia
  • Aktualności
    Zaproszenia
    Kącik Pielgrzyma
    Album
    Powstańcy
    z Kostuchny
    Złote myśli
    Kącik poezji
    Festiwal

    Wiersze Marka Kral

    20 LAT MINĘŁO

    Maj, rok '87, jest zezwolenie,
    choć w kraju nie ma jeszcze wolności.
    Zbudować kościół naszym pragnieniem,
    ile w nas było wtedy radości.

    Ciasnawy barak już nie wystarczał,
    trzeba budować większy i nowy.
    Świętej Jadwigi blask nas otaczał,
    po 8 latach wreszcie gotowy.

    Budując kościół modlitwą, ofiarą,
    nieraz zwątpieniem, wielkim cierpieniem.
    Odmierzaliśmy szczęście miarą,
    nowa świątynia naszym marzeniem.

    I powstał piękny dom Stwórcy Pana,
    wielki gospodarz go kluczem otwiera.
    Ta wielka łaska była mu dana,
    do dzisiaj rządzi aż dech zapiera.

    Wspaniała pogoda, mnóstwo ludzi,
    podziwia dzieło przez nas stworzone.
    Ile uśpionych sumień się budzi,
    nie jedno serce na nowo zrodzone.

    Budowa kościoła to dar i łaska,
    dane nam przez samego Pana.
    Choć powstawała w cieniach i blaskach,
    była przez wielu ludzi czekana.

    Dziś chlubą naszej pięknej dzielnicy,
    choć parafianie gdzieś z wolna giną.
    Dziś trzeba byśmy MY KATOLICY
    stali się znowu jedną rodziną.

    By TRÓJCA ŚWIĘTA, jak ta świątynia,
    ogarnęła nas swymi ramionami.
    By nie dopuścić do grzechu zwątpienia,
    o to już zadbać musimy sami.

    Dziękujemy Ci Ojcze Święty

    „Pan kiedyś stanął nad brzegiem”,
    By powołać Cię do świętości.
    Pod naszym polskim niebem,
    Zrodził się człowiek wielkiej miłości.

    Świat dotąd nie znał człowieka,
    O takiej mocy i sile.
    W kraju, gdzie rządzi bezpieka
    Naród usłyszał o Karolu Wojtyle.

    Szok, zaskoczenie, radość i wiara,
    Wszystko mieszało się w polskich głowach.
    Gdzie optymizmu, prawdy miara,
    On nam wyjaśniał w prostych słowach.

    Jasność, blask, ogrom wielkiej miłości,
    Biły od niego potężną siła.
    Ideał życia, obraz świętości,
    Stawały się rzeczą dotąd niebyłą.

    Uczył miłości, sprawiedliwości,
    Odwiedzając wszystkie zakątki świata.
    Ilu narodom dał powiew wolności?
    Ilu na nowo odnalazło brata?

    To właśnie Jego z pośród wielu,
    Dał Pan za wzór jak bochen chleba.
    By Jego śladem dążyć do celu,
    By zbawiać siebie, zmierzać do nieba.

    Dziś błogosławion, a jutro święty,
    Nasz Polak Papież, ikona świata.
    Niech Jego żywot niepojęty,
    Miłością wielką nas oplata.

    O Panie Ty na niego spojrzałeś,
    Ty wybrałeś wspaniałego człowieka.
    Ty do końca Go ukochałeś,
    Jego świętość na nas dziś czeka.


    1.05.2011

    CO DZIŚ Z NAS ZOSTAŁO ?

    Portowe dźwigi patrzyły z góry,
    Na nowe życie co się rodziło.
    Wolność jak słońce wyszła zza chmury,
    Nie jedno serce na nowo ożyło.

    Droga do marzeń dobiegła kresu,
    Po tylu latach kajdan i krat.
    Świat cały świadkiem tego sukcesu,
    Wszyscy dziś równi jak jeden brat.

    RUCH SOLIDARNOŚĆ – niesamowite,
    Polska ociera łzy ze zdumienia.
    Serce komuny dziś zdobyte,
    Pora na własny rachunek sumienia.

    I było nas wkrótce 10 milionów,
    Od morza ,mazur po gór szczyty.
    Jednym głosem choć z wielu tonów,
    Wyrwał się okrzyk TYRAN zdobyty!!!

    Ile nadziei, wiary w nas było,
    Że wreszcie będziem wolni bez końca.
    To co najgorsze się skończyło,
    Dusza Polaka znowu gorąca.

    Uśpili czujność różniąc nas sobą,
    Rozbili wolność w wielki pył.
    Chęć władzy naszą wielką chorobą,
    Wczoraj przyjaciel - dziś wrogiem był.

    Przykro dziś patrzeć co pozostało,
    Na „wyczyn” ludzi ,co zmieniali świat.
    Serce znów krwawi choć tak kochało,
    Chwasty znów duszą niejeden kwiat.

    Co z nas zostało po tylu latach ?
    Nazwa, sztandary, hasła i mit.
    Tak jak o pięknych ,lecz zwiędłych kwiatach
    O nas pamiętać nie będzie nikt

    30.08.2010

    30 LAT MINĘŁO

    Grudniowe zimne noce, poranki,
    W powietrzu coś wisi , dusi i gniecie
    Jeszcze nikt świadom rychłej łapanki,
    Jeszcze nie głośno o nas na świecie.

    W jedną noc nas zniewolili,
    Zabili radość, marzenia i sny.
    Zostało czekać, dożyć tej chwili,
    By być na nowo wolnym ja i Ty.

    Nie wszystkim los dał tego doczekać,
    Wkrótce polała się bratnia krew.
    Wielu z Ojczyzny musiało uciekać,
    Zamilkł radosnych kolęd śpiew.

    Prześladowania, okrutne kary,
    Znów Polska cierpi, wylewa łzy.
    Czy to jest prawda? Nie do wiary,
    Katem, oprawcą, rodacy - MY.

    Jak złodziej nocą przyszli i bili,
    Wolność zabrali na wiele lat.
    Życie runęło w jednej chwili,
    Jak to oceni kiedyś świat?

    Mijają lata, śmierć potaniała,
    Krew braci z Wujka wsiąknęła w śnieg.
    Już zapomina Polska cała,
    Czy jest na pamięć jakiś lek?

    Bo tego nie da się zapomnieć,
    Zamieść pod dywan jak zwykły śmieć.
    To trzeba młodym, światu przypomnieć,
    Historia uczy, trzeba znów chcieć.

    Choć świat dziś inaczej patrzy, ocenia,
    30 lat odeszło w dal.
    Niech znów odżyją nasze marzenia,
    Niech Polska wolna, niech trwa ten bal.


    13.12.2011


    KIM JESTEŚ KATYNIU ?


    Świat zamilkł nagle, stanął w bezruchu,
    Zegary czasu przestały bić.
    Wszystkim w sekundzie doszło do słuchu,
    Kwiat nowej Polski przestał żyć.

    Śmiertelna mgła ich otuliła,
    Zacisła pętlę, zadała cios.
    Żadna osoba nie przeżyła,
    Taki miał być ich własny los.

    Ile nadziei, życia w nich było,
    Ile radości planów i sił.
    Teraz to wszystko się skończyło,
    Zostały słowa: żyła, był.

    Przeklęty, wrogi, obcy Katyniu,
    Znowu na nowo okrutnie krwawisz.
    Ilu nam jeszcze zabierzesz synów?
    Ile na nowo dusz jeszcze zbawisz?

    Jaka być musi nasza ofiara,
    Byś wreszcie spoczął, zamknął swe oczy.
    Mało ci była prezydencka para,
    Mało ci krwi co do teraz broczy.

    A może chciałeś pokazać światu,
    Tym co do dzisiaj Ciebie nie znali.
    Na nowej śmierci rozkwitnąć dać kwiatu,
    Pamięć o tamtych na zawsze ocalić.

    I to na pewno Ci się udało,
    Świat wokół Ciebie się jednoczy.
    Ale czy wszystko stać się musiało,
    By kraj nasz znów stał się proroczy?

    A liczba jego czterdzieści i cztery,
    Pisał przed laty wielki patriota.
    POLSKA MESJASZEM do cholery,
    POLSKA to honor, POLSKA to cnota.


    14.04.2010

    O mój Śląsku!

    Ślonsk to brzmi dumnie - stryjek padali,
    Jak żech do szkoły za bajtla chodził
    Dziadki, rodzice zawsze godali
    Pamiyntej synek, kajś sie urodził.

    Historia Śląska jakże bolesna,
    Tak dramatyczna przez wiele lat.
    Dziś nam została prawda doczesna,
    Nie zawsze razem siostra i brat.

    Ilu Ślązaków na wschód wywieziono,
    W ciężkich obozach musieli pracować.
    Ilu górników tam zamęczono,
    Na obcej ziemi przyszło im skonać.

    Tu zawsze wolniej płynęło życie,
    Honor i praca to Śląska herb.
    To my wpisane mieliśmy w bycie,
    Ucz się i pracuj, kochaj i cierp.

    Ojców przekonaniom do końca wierni,
    Szliśmy przez życie z podniesioną głową.
    Ile w dzisiejszym życiu jest cierni,
    Czy dziś do końca jesteśmy sobą?

    Śląsk węgla, stali, kopalń i hut,
    Polskę „budował” przez wiele lat.
    Dziś degradacja, nędza i głód,
    Dziś zapomina o nas świat.

    Dziś nie jesteśmy już potrzebni,
    Zarżnęli przemysł, zniszczyli morale.
    Dziś My Ślązacy znów tacy biedni,
    Dlatego głośniej wołam-co dalej?

    „O moj Ślonsku umiyrosz mi w bioły dzień…”
    Śpiewa nasz Ślązak Janek Skrzek.
    Czy jest jakaś nadzieja, szansy cień,
    Byś przeżył jeszcze choć jeden wiek?


    Ostatnia szychta

    Poranny budzik, dżwięk się rozlega,
    kolejna szychta, pora wstać.
    Młody górnik myślami wybiega,
    znów wiele z siebie trzeba dziś dać.

    W pośpiechu żona „kromy” szykuje,
    dzieciaki jeszcze słodko śpią.
    Krzyżyk na czole palcem rysuje,
    wracaj szczęśliwie, tu jest Twój dom.

    Matka kopalnia pracę dała,
    „Szczęść Boże” z dala neon lśni.
    W górniczej tradycji rodzina cała,
    daj Panie również szczęścia mi.

    Kolejny raz hak opuszczony,
    kolejny raz hełm, lampa, szyb.
    W szoli znak krzyża godnie zrobiony,
    za chwilę wpadnie w pracy tryb.

    Kombajn z mozołem rozcina złoże,
    pył dusi w gardle, pot oczy zalewa.
    Jeszcze godzina, daj wytrwać Boże,
    jeszcze na napęd dojechać trzeba.

    I nagle huk jakby z armaty,
    wybucha metan, potem pył.
    Nie będzie dzisiaj w domu taty,
    powiedzą „dzielny chop z niego był”.

    Zapadła ciemność, nastała cisza,
    pogasły lampki, odeszło życie.
    Rozległy zawał, nie pomogła nisza,
    kolejni bracia odeszli w rozkwicie.

    Żony pod bramą w bólu czekają,
    matki ogromne ronią łzy.
    Wszystkie nadzieję jednak mają,
    że ich zabrałeś Panie Ty.

    Święta Barbaro znów ich wezwałaś,
    na wieczną szychtę odeszli już.
    Ty do świętości ich zabrałaś,
    u tronu Pana wiernie Im służ.

    MOJA CHWILA ZADUMY

    Co jeszcze w życiu spotkać nas może?
    Co nam przyniesie kolejny dzień?
    To wiesz na pewno tylko Ty o Boże,
    Kto jutro przejdzie w historii cień.

    Ja krocząc co dzień przez życia drogi,
    Szukam wartości, sensu życia.
    I widzę jak ten świat ubogi,
    Brakuje szczęścia, chęci bycia.

    Wszystko gdzieś ginie w pośpiechu, pędzie,
    Zatraca się właściwy cel.
    Aż strach pomyśleć co to będzie,
    Wokół wciąż ciemność, gdzie ta biel?

    Myślę jak Panie za mnie cierpiałeś,
    Oddałeś życie za grzechy me.
    Ty będąc Bogiem umrzeć musiałeś,
    By zbawić marne życie me.

    A kim ja jestem na tym świecie?
    Czym zasłużyłem na taki dar.
    Czy będąc tylko marnym śmieciem,
    Mogę wciąż liczyć na nieba dar?

    Mogę i wierzę bo Ty tak chciałeś,
    By świat miłości pełny był.
    Ty Panie, który wszystko mi dałeś,
    Spraw bym naprawdę dobrze żył.

    Bym kiedyś w chwilach u schyłku życia,
    Mógł wszem powiedzieć BÓG-to ja.
    Wyszedłem z grzechu, cienia, ukrycia,
    Mnie się udało, życie trwa.

    Więc wszyscy razem dążmy do celu,
    Który postawił nam Chrystus Pan.
    Tam już przed nami zdążyło wielu,
    Abym też zdążył, nie jestem sam.

    Powrót


    ul. Żeleńskiego 34, 40-750 Katowice
    Konto bankowe: ING B.Śl. SA VII O/Katowice nr 21-1050-1214-1000-0007-0038-8812
    tel. 32 202 81 23, e-mail: kostna@katowice.opoka.org.pl