Strona główna

Parafia Trójcy Przenajświętszej
w Katowicach Kostuchnie


 

Nasz Kościół
  • Galeria
  • Błogosławiony
    z Kostuchny
    Ludzie
    Grupy Apostolskie
    Duszpasterstwo
  • Intencje mszalne
  • Ogłoszenia
  • Aktualności
    Zaproszenia
    Kącik Pielgrzyma
    Album
    Powstańcy
    z Kostuchny
    Złote myśli
    Kącik poezji
  • Św. Michał Archanioł
  • Festiwal

    Wiersze Jolanty Burnos - Parafianki


    Bóg natura i ja

    ten spacer nie jest samotny
    wtapiam się w ciebie naturo
    twój urok mi towarzyszy
    pomacham słonku i chmurom

    malujesz cudne obrazy
    stąpam po mchu dywanie
    z podkładem ptasich treli
    rozmawiam z Tobą Panie

    na ciche wyznania duszy
    wiatrem mi odpowiadasz
    i z każdym jego podmuchem
    w najskrytsze myśli się wkradasz

    wplatam się w twoje ramiona
    wlej we mnie życia energię
    obmyj ze smutków i żalu
    bym służyć mogła Ci wiernie

    2009.05.25



    dziękuję Ci Boże

    nie nudzę się Panie
    bo wciąż coś się dzieje
    na mej drodze stawiasz
    ból radość nadzieję

    burzą dudnisz w głowie
    zalewasz mnie deszczem
    wrzucasz w dół głęboki
    i gorączki dreszczem
    mnie dotykasz

    lecz potem szybciutko
    rozstępujesz chmury
    słonko mnie otula
    unosi do góry
    na ciepłych promieniach

    dziękuję Ci Boże
    za ból i cierpienie
    za iskrę nadziei
    ciepłe uniesienie

    dzięki doświadczeniom
    życia codziennego
    potrafię zrozumieć
    człowieka drugiego


    Gdybym była dobrą wróżką...

    Gdybym miała mocy tyle,
    gdybym była dobrą wróżką,
    przytuliłabym każdego,
    kto zranione ma serduszko.

    Łzy zebrałabym do dzbana,
    zło bym w dobro przemieniała,
    leczyła skrzywdzone dusze
    i uśmiechy darowała.

    Słońce zawsze by świeciło,
    kwiaty pięknie by pachniały,
    w prawdzie, zgodzie by się żyło,
    przyjazny byłby świat cały.


    Gdzieś tam...

    Gdzieś tam, w czyjejś piersi
    żałość w sercu gości,
    bo mocno miłuje
    lecz bez wzajemności...

    Gdzieś, w ciemnym pokoju
    cicho sobie szlocha
    bardzo smutna pani,
    bo jej mąż nie kocha...

    Gdzieś, w blasku księżyca
    tuląc miłość drogą,
    on i ona płaczą,
    razem być nie mogą...

    Gdzieś, na ławce w parku
    ktoś samotny, stary
    duma nad swym życiem
    bez nadziei, wiary...

    Gdzieś, mała dziewczynka
    przestraszona, sama,
    tatuś ją opuścił,
    nie przytuli mama...

    Gdzieś tam, przy mogile
    wśród płonących zniczy
    zapłakany człowiek
    w swym cierpieniu milczy...

    Gdzieś tam...

    Gdziekolwiek jestem,czy to jadąc do pracy...czy idąc na zakupy...na
    spacer...obserwuje ludzi i dostrzegam wiele cierpienia,który im zgotował
    los...Ostatnio wogóle często dumam nad życiem...

    2006.10.03


    Kochane słoneczko

    Nareszcie jesteś słoneczko,
    już tak tęskniłam za tobą.
    Oblej wszystko wokoło
    swym żarem, całym sobą.

    Niech twoje rozkoszne promyki
    skaczą po całym mym ciele.
    Niech mnie łaskoczą i pieszczą
    złocisty ty mój aniele.

    Pobudzaj wszystko do życia,
    niech zielenieje się świat.
    Niech w lesie, ogrodzie rozkwita
    swym pięknem, powabem kwiat.
    Dla wszystkich zmęczonych i smutnych
    bądź źródłem energii i siły,
    by żale odeszły wraz z zimą.
    A z tobą nadzieje wróciły...

    2006.03.23


    Koszmar przeszłości

    Gdzie jesteś Mamusiu?-pyta cichutko
    z buzią przyklejoną do szyby w tę noc
    dziewczynka zmartwiona z twarzyczką drobniutką
    drżąca ze strachu,owinięta w koc.

    Błagam Cię,błagam...nie odchodź do Niego!
    -klęczy przed Mamą,ściska Jej kolana.
    Tak boi się,że stanie się coś złego...
    Lęk pozostaje w niej aż do rana.

    Skrada się cicho,kuca pod drzwiami
    i nasłuchuje...bezradna córka...
    w ten późny wieczór,gdzieś pod oknami,
    w cieniu budynku jakiegoś podwórka.

    Budzi ją w nocy głośne pukanie...
    zrywa się z łóżka,jest przerażona.
    Łomot,przekleństwa,Matki szlochanie,
    okrąg złorzeczeń...a w środku ona.

    Obeszła znajomych,pytała sąsiadki
    -znalazła,słuchając walki odgłosów.
    Boże,jak boli taki widok Matki;
    twarz zniekształcona od razów i ciosów...

    Z obrączką na palcu tańczy młoda pani,
    lecz twarz jej nie całkiem rozpromieniona...
    Tak pragnie matczynej ciepłej dłoni.
    Dłoń jednak szorska,wódką zroszona.

    Czas biegnie dalej...Minęły lata...
    Sama jest matką...skarbem każde dziecię.
    I choćby poszła na koniec świata,
    odnajdzie ją przeszłość i krzyż ją przygniecie...

    Życie nie było i nie jest łatwe...ale nadal JE kocham...

    2002.10.15

    ...być lekką...

    tak lekka

    jak piórko
    kołysane
    pod chmurką

    jak liść złoty
    porwany
    z wiatrem
    w obroty

    jak babie lato
    czarujące kwiaty
    zwiewną szatą

    jak płatek śniegu
    z rana
    co usiadł na nosie
    bałwana

    jak mgiełka
    zawieszona
    w powietrzu
    kropelka

    jak pajęcza nić
    z lekką nutką

    chcę być


    Marzenia...

    Czy znajdę czas na swoje marzenia
    w życiu, którym ciągle coś się zmienia,
    w kołowrotku i kieracie ciężkim,
    czy wystarczy na to zdrowia i sił...

    By zobaczyć kiedyś piękne kraje,
    poznać ich kultury, obyczaje,
    nauczyć się języka obcego,
    poznać zdolności umysłu swojego...

    Bliskim mym osobom pozostawić
    na pamiątkę wierszy mych tysiące,
    a tym smutnym, biednym, zagubionym
    podarować najpiękniejsze słońce...

    Potem usiąść w bujanym fotelu
    na werandzie domku przytulnego,
    wpatrując się w lasy i jeziora
    opisywać dzieje życia swego...


    moje skarby

    Moim najukochańszym dzieciom...


    nie mam pałacu
    talarów srebrnych
    złotej korony
    i sukien zwiewnych
    nie mam karety
    białych rumaków
    magicznej różdżki
    bajkowych szlaków

    lecz mam coś więcej
    coś bezcennego
    gdy woła mamo
    gdy się przytula
    do serca mego
    gdy mówi kocham
    wyciąga dłonie
    gdy wspominamy
    o nim i o niej
    te wspólne chwile
    niezapomniane
    tam w głębi duszy
    dobrze schowane

    bo ja tym żyję
    ja tym oddycham
    dla moich skarbów
    melodię cichą
    do tych wiersza słów
    dziś komponuję


    ...pij z tego źródła...

    są takie chwile
    gdy krew się burzy
    i serce parzy
    a potem rany
    długo się goją
    zostają blizny

    dobrze jest wtedy
    słoną kropelką
    z życzliwej twarzy
    je nasmarować
    otulić ciepłem
    pomocnej dłoni

    bo zastrzyk dobra
    cennym lekarstwem
    na wszystkie bóle
    pij z tego źródła
    serce i duszę
    pielęgnuj czule


    Dedykuję ludziom, których spotkała jakaś tragedia...

    Zlepione urywki kadr
    dramatów z życia wziętych
    przewijam w moich myślach,
    pytając wszystkich świętych
    dlaczego tak się dzieje...

    Ścieżkami wyobraźni
    wędruje moja dusza,
    staje w środku tragedii,
    pochłania te katusze
    i płacze z ofiarami...


    Płaczę nad złem...

    Każdą drogocenną kropelkę z oczu tych
    nad złem świata płaczących
    zbiorę do kielicha nadziei,
    by powstał balsam uleczający.
    Namaszczę nim serca nieczułe
    i dłonie, by bólu nie zadawały
    i oczy, by patrzyły czule
    i usta, by nie obrażały.
    Posmaruję miksturą skronie
    i poleję głowę jak przy chrzcie,
    byś człowieku czynił dobro,
    byś miał myśli pozytywne...

    Są takie dni jak dzisiejszy...kiedy tak bardzo przygniatają mnie niektóre
    sprawy tego świata...aż do bólu...aż do łez...

    2006.05.23


    ...poeto snów...

    ołowiane członki
    owinięte w miękkość
    ułożyłam wygodnie

    byś mógł mnie objąć
    i szeptać w ucho
    sny najpiękniejsze

    więc rzęs zasłonę
    jednym mrugnięciem
    opuść swobodnie

    zabierz leciutko
    mnie w swą krainę
    pisaną wierszem


    Pokarm dla duszy

    w chwili zadumy z filiżanką kawy w dłoni
    spaceruję po zakamarkach swego losu
    przyglądam się wydarzeniom i samej sobie
    słucham cichego lecz zbuntowanego głosu

    w tej splątanej historii można się zagubić
    szukając drogi wyjścia w labiryncie umrzeć
    lub skonać na dnie przepaści od ran krwawiących
    albo z bólu swe własne serce z piersi wydrzeć

    lecz ja żyję w każdym uśmiechu swego dziecka
    w promieniu słońca który gładzi mnie po twarzy
    w śpiewie ptaka w muzyce szeleszczących liści
    w kroplach rosy w palecie budzących się marzeń

    bo marzenia są pokarmem dla serca duszy
    i te chwile małe zachwytu uniesienia
    i dłoń wyciągnięta dla drugiego człowieka
    piję z tego źródła by nie umrzeć z pragnienia


    Powracające lęki

    Odkąd sięgam pamięcią
    ten lęk mi towarzyszy,
    wciska się mocno w umysł,
    nie mogę go wyciszyć.

    Widziane oczami dziecka
    przerażające scenki
    jak film kręcą się w głowie,
    wracają jak refren piosenki.

    Jak młot dudni - pukanie,
    serce się łomocze,
    krzyk, tłuczone szkło, szlochanie,
    spuchnięte matki oczy.

    Weszło we mnie głęboko,
    zraniło moją duszę...
    i nie minęło, trwa nadal...
    Iść przez życie z tym muszę.

    ...wracają przykre wspomnienia z przeszłości.....
    2006.03.19


    Z prośbą dla wszystkich, którzy lubią osądzać innych...

    Nie oceniaj drugiego człowieka,
    bo sam nie jesteś ideałem.
    To co dla kogoś jest ważne
    tobie wydawać może się banałem.

    Każdy jest taki jaki jest,
    to nie tylko kwestia charakteru,
    to zależy jak go wychowano
    i czy nie zaznał w życiu krzywd wielu.

    Może upadł, bo był za słaby
    i nikt nie podał mu ręki.
    Może ukrył głęboko swą dobroć,
    bo tak łatwiej mu znosić udręki.

    Ciężko ci zrozumieć czyjeś łzy,
    gdy żywot twój beztroski i frywolny.
    I nie mów, że nigdy czegoś nie zrobisz,
    bo nie wiesz do czego jesteś zdolny.

    Niepojęta dla ciebie jest sytuacja,
    której sam nigdy nie doświadczyłeś...
    Więc nie osądzaj pochopnie, wysłuchaj
    i podziel się tym, co sam przeżyłeś.

    2006.07.25


    Przygnębienie

    Czasem siądę w ciemnym kącie
    i rozmyślam cicho sobie...
    Tak naprawdę to nic nie wiem,
    choć tak dużo robię.

    Rozum ciągle czymś zmącony,
    rozbiegane myśli w głowie.
    W sercu strach,rozgoryczenie...
    Choć tak dużo robię.

    I zadaję wciąż pytania;
    -co jest złem?-A co jest dobrem?
    W świecie tym się pogubiłam...
    Choć tak dużo robię.

    Dobrze,że tak krótko trwa
    smutna chwila przygnębienia.
    Rozbłysnęło gdzieś w pokoju
    światło,które wszystko zmienia.

    Daje radość i nadzieję,
    uspakaja serca drżące,
    koi ból,lęk i cierpienie,
    zasklepia "rany krwawiące".

    "Promyczku"
    dałeś mi jasne spojrzenie na życie
    i pomysłów pełno w głowie.
    I wiem teraz na pewno,że
    -jeszcze tak wiele zrobię...

    1998.07.01


    Przyjacielu...

    Czy masz czasem wrażenie,
    że nikt cię nie słucha,
    wołasz głośno o pomoc,
    a wokół cisza głucha...

    Czy masz czasem wrażenie,
    że nikt cię nie docenia
    i choć tak bardzo się starasz
    to stoisz w środku cienia...

    Czy masz czasem wrażenie,
    że nikt cię nie rozumie
    i choć masz dużo znajomych
    to czujesz się samotny w tłumie...

    Czy masz czasem wrażenie
    mój drogi przyjacielu,
    że nas ludzi wrażliwych
    zostało tak niewielu...

    Czy masz czasem wrażenie...

    2006.05.29


    Samotny człowiek

    Samotny człowiek,
    smutny, zatroskany,
    zamknięty w sobie,
    w swoje cztery ściany
    kryje się codziennie...
    A wokół cisza głucha
    i jego niemy krzyk,
    którego nikt nie słucha...
    I nie wie nawet,
    że obok jego domu
    przechodzi stu samotnych
    niezwierzających się nikomu.

    A ja ci mówię krzycz
    człowieku nieszczęśliwy,
    z ukrycia swego wyjdź,
    tylu jest ludzi wrażliwych...
    I może ton twego głosu
    samotny przechodzień rozpozna
    i zapuka do twych drzwi,
    któregoś szczęśliwego dnia...


    skrzydlate marzenia

    upleć Panie wianek
    z myśli pozytywnych
    i włóż mi na głowę

    skrzydlate marzenia
    zatańczą na wietrze
    i wskrzesze je słowem

    wypowiem je głośno
    z magicznym zaklęciem
    tak jak dobra wróżka

    a życzenia świata
    elfy będą wplatać
    do mego wianuszka

    2008.07.20


    syn marnotrawny

    choć kochasz Boga prawdziwie
    to grzesznym bywasz człowiekiem
    ulegasz ciągle słabościom
    i sięgasz nawet bram piekieł

    tak łatwo wpaść w sidła diabła
    podstępnie pozastawiane
    a gdy się już zorientujesz
    po uszy tkwisz pokonany

    ten świat jest pełen pułapek
    zagubisz się i w nie wpadasz
    choć nie chcesz to kogoś skrzywdzisz
    z ciężkim sumieniem upadasz

    a potem miotasz się w bólu
    bo chciałbyś wszystko naprawić
    lecz często bywa za późno
    i trudno ci z żalem tym żyć

    Pan nie chce twojej udręki
    prostą wyznaczył ci drogę
    nie oglądaj się za siebie
    idź dalej tylko że z Bogiem

    czy wiesz jak Bóg się raduje
    gdy syn marnotrawny wraca
    więc się uśmiechnij i kochaj
    czyń dobro to twoja praca

    2009.05.11


    tak i ja pragnę

    jak biedronka czarnych kropek
    motyl i pszczółka nektaru
    jak miś miodziku słodkiego
    jak jarzębina korali

    jak słonko ciepłych promieni
    mała rybka zimnej wody
    jak ptaszek skrzydeł pierzastych
    panna anielskiej urody

    jak drzewo szumiących liści
    jak wietrzyk rozwianych włosów
    jak niebo białych obłoków
    i róża czerwonych pąsów

    jak oczy pięknych widoków
    noc srebrnych gwiazd i księżyca
    słowo wdzięcznego słuchacza
    samotne dziecko rodzica

    ............tak i ja pragnę...


    Też człowiek

    chodzisz po świecie w łachmanach
    brud ciało ci pomalował
    gryzie cię zewsząd robactwo
    któż los ci taki zgotował

    patrzą na ciebie z pogardą
    nikt nie podaje ci ręki
    odurzasz się alkoholem
    by nie czuć życia udręki

    samotny gdzieś na śmietniku
    oddychasz ciężko powoli
    i serca ton też zanika
    czy ktoś pomoże w niedoli

    byś odejść mógł w ciepłym łóżku
    umrzeć pod dachem nad głową
    czysty i zaopatrzony
    i przy kimś życzliwym obok


    ubrana w słońce

    ubrana tylko w słońce
    biegam boso po trawie
    wiatr rozczesuje mi włosy
    gdy z motylami się bawię

    tak cudnie matko naturo
    wtulać się w twe ramiona
    i tańczyć ze świerszczami
    boskim nektarem pojona


    ufam Ci - mój ratunek

    w towarzystwie dziwnych kształtów
    cieni w pokoju rzuconych
    głosów dzikiego chrapania
    w rytmach serca cichych tonów
    budzą się lęki ukryte
    z głębiny wrażliwej duszy
    rytuał swój odprawiają
    nie do zniesienia katuszy
    w gorączce lodowych dreszczy
    w nadziei która się przyśni
    próbuję rozplątać supeł
    wijących się setek myśli
    gorzki smak łez przełykając
    w podświadomości słucham
    drżącymi ustami szepczę
    ufam Ci ufam Ci ufam

    2009.12.01


    uparte Ja

    Ja wciąż istnieje
    choć poszarpane
    rany przez życie
    rozdrapywane
    krwawią wciąż mocno
    bólem przeszyte
    palą jak ogień
    łzami obmyte
    związane ręce
    cierpną z niemocy
    splątane myśli
    bezsennych nocy
    zęby cierpienia
    w biel ciała wbite
    drżą wszystkie mięśnie
    serce odkryte
    zdane na ciosy
    i wiatr w twarz wieje
    tak przygnębione
    Ja wciąż istnieje


    W bujanym fotelu Ja po latach wielu

    Tak usiąść na starość
    w bujanym fotelu,
    otworzyć pamiętnik
    życia chwil wielu.

    Wyłapać z pamięci
    te najszczęśliwsze,
    przenieść się w przeszłość,
    przeżyć je raz jeszcze.

    Najsłodsze tajemnice
    do serduszka schować,
    zapisać wspomnienia
    i niczego nie żałować.

    Życzę tego sobie i wszystkim Wam...

    2006.05.17


    Kiedy życie mnie przygniata

    kiedy życie mnie przygniata
    gdy mam nogi ołowiane
    gdy się myśli plączą w supły
    a serce łzami zalane

    zamykam oczy i marzę
    w ramionach wiatru się tulę
    i tak szybuję nad światem
    kołysząc się lekko i czule

    pozostań moim kochankiem
    rozwiewaj i głaszcz mi włosy
    pokazuj piękne widoki
    mów do mnie swym szumnym głosem

    a potem połóż na chmurce
    i przykryj gwiezdną kołderką
    niech ptasi chór mnie otuli
    ciepłą anielską piosenką


    Wakacyjne marzenia

    W najdzikszym zakątku świata,
    ukryta wśród zieleni,
    przyodziana w kwiaty,
    w tysiące barw odcieni,
    wsłuchana w odgłosy zwierząt,
    ptaków i owadów,
    z wiatrem we włosach biegam
    po łąkach, wśród lasów, sadów.
    W zimnym i czystym jeziorze
    obmywam się z bólu i troski...
    I tak mi lekko mój Boże,
    taki tu spokój boski.
    Tutaj odetchnę, odpocznę,
    tutaj oczyszczę swą duszę,
    zregeneruję energię i siły,
    bo w realny świat wrócić muszę...


    warto było

    działanie przepełnione miłością
    słowa troską nasycone
    łzy dane ci w prezencie
    wyciągnięte ku tobie dłonie
    kolejny już raz człowieku

    lecz pamięć twoja zbyt krótka
    a pomoc rutyną się stała
    i serce twe głazem niewdzięcznym
    twa pusta dusza przegnała
    piękne słowa podzięki

    choć nie chcesz niczego w zamian
    choć jest to bezinteresowne
    to boli taka postawa
    gdy ktoś za twoje dobro
    wymierza ci policzek

    po którymś kolejnym już razie
    upadasz głęboko zraniony
    lecz nagle ktoś woła - dziękuje
    ktoś sercem twym ocalony
    i wiesz wtedy że warto było


    Wiosenko, dodaj mi sił...

    kolejny dzień wracam
    do domu zmęczona
    w odgłosy warkotu
    silnika wtulona
    i z nosem przy szybie
    przez przymknięte oczy
    półsennym obrazem
    świat się za mną droczy
    dostrzegam bociany
    gniazdo budujące
    i płoche sarenki
    skaczące po łące
    wiosenki uroda
    błogością nasyca
    i sił mi dodaje
    rodzące się życie
    i jeszcze po drodze
    powietrza rześkiego
    zaczerpnę głęboko
    by ducha swojego
    zahartować


    Wspomnienie z wakacji

    Smukłe postacie w zielonych szatach
    stojące na miękkim z mchu dywanie,
    zaprosiły mnie na koncert
    skrzydlatego chóru
    i na grzybobranie...

    Pokazały mi swój świat,
    paśnik i kopce z mrówkami,
    a zobaczywszy pusty koszyk
    podzieliły się swymi skarbami...

    Tak bardzo tęsknię za Mazurami...

    1998.08.20


    wstawaj Jolciu...
    jeszcze sobie
    smacznie spałam
    kiedy coś mnie
    pogłaskało

    to słoneczko
    swym promyczkiem
    bo tak wcześnie
    dzisiaj wstało

    budź się Jolciu
    śliczny dzionek
    tak do uszka
    mi szepnęło

    potem mnie
    połaskotało
    tak z łóżeczka
    mnie ściągnęło

    ...witam wszystkich promiennym uśmiechem...


    Zabiegana

    Plączą się myśli,

    gmatwają słowa,
    ciężka jak ołów
    jest moja głowa...

    I czasem muszę
    puknąć się w czoło,
    żeby zrozumieć
    wszystko wokoło...

    Bo tyle naraz
    mknie wiadomości,
    pytań i żądań,
    aż czuję mdłości...

    I świat wiruje
    mi przed oczami,
    bo się rozerwał
    wór z problemami...

    Biegam i biegam,
    nie odpoczywam
    i nie wiem nawet
    jak się nazywam...

    Ale to u mnie normalne...nie martwcie się...Potraktujcie ten wiersz z uśmiechem...


    Zaduma nad śmiercią
    Poświęcam Tomkowi-pacjentowi,któremu towarzyszyłam w ostatnich minutach życia...

    patrząc w te duże cierpiące oczy
    przemawiające pomóż mi pomóż
    widząc jak śmierć z Nim się droczy
    czuję bezradność
    no cóż

    cóż znaczą wiedza i sprzęt medyczny
    oddane ręce usilne starania
    fizyka chemia zabiegi liczne
    wobec odwiecznego procesu umierania

    więcej nie mogę dać
    boli dusza
    usiąść obok
    uchwycić dłoń
    pogłaskać włosy
    by dać odwagę gdy w drogę wyrusza
    nieznaną
    tam gdzie wołają Go głosy

    oddala się
    odchodzi
    opadły powieki
    ucichło pukanie
    w tym radosnym dobrym śnie
    pozostanie
    zamieszka na wieki

    a grymas na twarzy zamienił się w uśmiech

    teraz już mogę puścić Jego dłoń
    co czuję
    ulgę
    widząc Jego uśmiechniętą twarz

    ale dlaczego w tak młodym wieku

    2003.03.01


    Zaduma nad tym światem złym

    Słone kropelki płyną po mych policzkach, szlocham,
    bo tak bardzo boli mnie moje serce, bo kocham,
    bo tak bardzo boli mnie krzywda i złe słowo,
    bo tak bardzo tęsknię za życzliwością i ciepłą mową.
    Dlaczego tyle ludzi cierpi na tym świecie,
    dlaczego cierpią, płaczą i chorują małe dzieci,
    dlaczego ktoś nad kimś się pastwi i ból zadaje,
    dlaczego zawiść, chytrość, obłuda rządzi każdym krajem.
    Myślę, że niejeden człowiek co ma serce czułe
    nad złem i brudem tej ziemi uroni czystą łzę...
    Więc przytulam was wytrwałych w miłości i spokoju
    i podaję wam swoją dłoń jako znak pokoju...

    Ale mnie dopadło! Chyba jestem zbyt uczuciowa. Zbyt dużo dociera do mnie
    złych informacji (także z radia, z TV, z gazet) i zbyt mocno się w to
    wczuwam...A potem przeżywam, potem mocno boli...Wierzę jednak, że są na
    świecie uczuciowi ludzie. Obym jak najwięcej spotykała Ich na swojej drodze
    życia...

    2006.05.11


    Zadumana

    siedzę wygodnie
    wokół mnie cisza
    i tylko myśli
    splątane słyszę
    tak zadumana
    kawę popijam
    i złote włosy
    w spirale zwijam
    na stole kartka
    ołówek w dłoni
    czekam cierpliwie
    aż się wyłoni
    ta myśl przewodnia
    wiersz namaluje
    lecz wena gdzieś tam
    sobie wędruje
    po ścieżkach życia


    Zdeptane maleńkie życie

    Niewinne, małe dzieciątko
    patrzy na świat ufnym wzrokiem,
    w każdym widzi przyjaciela,
    stawia w życiu pierwsze kroki.

    Biegnie z uśmiechniętą buzią
    nieświadome ukrytego,
    czyhającego za rogiem
    zepsutego do cna złego.

    Zbezcześci on małe ciałko,
    zdepta radość i marzenia
    i brutalnie zgasi życie
    i porzuci w środek cienia.

    Tak bardzo ubolewam nad tym co się dzieje...krzywdzone, gwałcone, bite,
    poniewierane, zabijane małe dzieci...Serce mnie boli...


    Irlandia...

    wiatr potargał mi włosy
    na skalistym wybrzeżu
    ocean twarz mi zbryzgał
    oddechem morskim świeżym
    muszlami zasypał plażę
    złocistą w blasku słońca
    rzeźbi kamienne twarze
    klifom brzegu obrońcom

    grubymi konarami
    stwory mnie dotykały
    ja do nich się tuliłam
    historię mi szeptały
    u ramion powiewały
    dzikiego bluszczu włosy
    pnąc się wyczarowały
    zielonych wieńców stosy

    spod grubej czapy liści
    ruiny wyglądają
    w kamiennych starych murach
    legendy zasypiają
    po wiekowych cmentarzach
    duchy przodków wędrują
    lasy krzyżów celtyckich
    magii obraz rysują

    teraz na mojej półce
    maleńki skrzat Leprikon
    zielony ma kubraczek
    kapelusz z koniczynką
    gra na złocistej harfie
    z rozradowaną minką

    4.08.2009


    Złość

    Skrzydlaty smok straszliwy
    ogniem gniewu ziejący...
    Drżący, ogromny wulkan
    lawą krzyków plujący...
    Burza, co rzuca grzmotem, błyskawicą...
    Jadowity wąż, co wije się, syczy...
    W bólu, żalu, lawina złych słów...
    Wściekły pies spuszczony ze smyczy...

    ...krzyczy, krzyczy, krzyczy...

    A w oczach łzy...
    Dusza boli...
    Serce drży...

    Są takie momenty w życiu, kiedy tyle rzeczy przykrych się nawarstwi, że
    poprostu nie jesteśmy w stanie dłużej tego wytrzymać i
    wybuchamy...Krzyczymy...A potem przychodzi żal,bo tak naprawde nie
    chcieliśmy się złościć...Potem jest płacz...


    zmęczenie

    Zagubione komórki
    ledwo trzymają się za ręce
    zwoje poplątanych nerwów
    zawiązanych w supełki
    myśli szukające drogi
    błądzą w swej rozterce
    zmysły jak nakłuwane
    w czarnej magii kukiełki
    biegnę
    lecz po dwóch krokach
    gubię cel swej drogi
    zamazane cienie
    wychodzą z ust moich
    ręce me waciane
    ołowiane nogi
    jak ciężka kotara
    opadają powieki


    życie moje
    Dziękuję Ci Boże!!!


    wiele razy w swym życiu upadłam
    przedzierałam przez krzewy cierniowe
    poraniłam swe serce i duszę
    zniekształciłam swe oczy i mowę

    wiele razy umierałam z lęku
    i konałam z bólu i rozpaczy
    uciekałam w milczenie samotność
    ile razy mój świat się wypaczył

    wiłam się czasami z bezradności
    przeszywali mnie ludzie sztyletem
    podawałam im dłoń swą pomocną
    złość obłuda była mi odwetem

    łez ocean wylałam w swym życiu
    a serce me bliznami pokryte
    wrażliwość wypełniała się co dzień
    słowo kochać w mej duszy wyryte

    dziś dziękuję Bogu za swe życie
    za naukę i za doświadczenia
    za miłości dar dobro wrodzone
    zrozumienia dar i przebaczenia

    dostrzegam to w oczach chorych ludzi
    przyjaciół i w oczach moich dzieci
    pragnę wszystkich ciepłem obdarować
    dał Bóg że wciąż słońce we mnie świeci

    23.o1.2009


    Żyć być szczęśliwym

    Nic w życiu nie dzieje się bez powodu,
    wszystko ma jakiś sens bycia
    i choć dziś tego nie pojmujesz,
    zrozumiesz za kilka lat życia.

    Bo razem z trudnymi doświadczeniami
    dostajesz łaski potrzebne by walczyć,
    a z każdej próby wnioski wyciągasz,
    które pomagają ci prawdziwie żyć.

    Budować pokój na całym świecie,
    kochać,szanować drugiego człowieka
    i nie osądzać, bez słów pomagać,
    bo tylko wtedy szczęście cię czeka.

    2006.09.13

    Powrót


    ul. Żeleńskiego 34, 40-750 Katowice
    Konto bankowe: ING B.Śl. SA VII O/Katowice nr 21-1050-1214-1000-0007-0038-8812
    tel. 32 202 81 23, e-mail: kostna@katowice.opoka.org.pl