Strona główna

Parafia Trójcy Przenajświętszej
w Katowicach Kostuchnie


 

Nasz Kościół
  • Galeria
  • Błogosławiony
    z Kostuchny
    Ludzie
    Grupy Apostolskie
    Duszpasterstwo
  • Intencje mszalne
  • Ogłoszenia
  • Aktualności
    Zaproszenia
    Kącik Pielgrzyma
    Album
    Powstańcy
    z Kostuchny
    Złote myśli
    Kącik poezji
  • Św. Michał Archanioł
  • Festiwal

    POEZJA NATURY

    Co skłania nas do myślenia by w niej poukładać życie bez cienia
    Tak by rozpalić ogień miłości, który wytrwa czas nicości
    Patrząc na kataklizmy i upadki losu one uczą nas by nie spaść z wozu
    Na którym jedziemy przez los nam dany
    Jedziemy zakłóci w kajdany nawet o tym nie wiedząc
    Będąc niewolnikiem śmierci, jaki jest czas
    Bo któż zabije korozję czasu któż nas uwolni od tego impasu
    Kto wybuduje drogi wieczności a jest taki?
    Który wyznaczył czas miłości namaści i wyryje na duszy naszej
    Pieczęcią wieczności Boga tak by człowiek mógł cieszyć się rajem.

     

    ŻEGNAJĄC SIĘ Z MATKĄ
    Autor: Gajcy Tadeusz

    Jak do Ciebie będę pisał
    pochylony nad sobą w żalu.
    Serce chłodne świeci jak kryształ
    i choć wczoraj się z Toba rozstałem,
    jak Ci słowo do dłoni podam
    badający uparcie ciemność,
    skoro mówisz: lekka jest młodość
    chociaż ognia bukiet nad ziemią,
    skoro mówisz: ciałem człowieczym,
    trzeba schodzić nisko, najniżej,
    bo radosna w locie tym wieczność
    jest kołyska zrodzona na krzyżu.
    Jak Ci sercem odpowiem jak źródłem
    wykuty głosem śpiewnym,
    kiedy tłum przerażonych jaskółek
    niosę po ręce lewej,
    jak mych ust niewyczutych graniem
    mam zawołać bohaterski i bliski,
    gdy po mej ręce prawej
    drży ojczyzny pogięta kołyska
    i piosenka wieczorna leży
    jak owocu zniszczone grono,
    dalej niebo, dom mój i księżyc
    opuszczony jak Ty i młodość.

     

    PIEŚNI
    Autor: Gałczyński Konstanty Ildefons

    Ile razem dróg przebytych?
    Ile ścieżek przedeptanych?
    Ile deszczów, ile śniegów
    wiszących nad latarniami?

    Ile listów, ile rozstań,
    ciężkich godzin w miastach wielu?
    I znów upór żeby powstać
    i znów iść, i dojść do celu.

    Ile w trudzie nieustannym
    wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
    Ile chlebów rozkrajanych?
    Pocałunków? Schodów? Książek?

    Ile lat nad strof tworzeniem?
    Ile krzyku w poematy?
    Ile chwil przy Beethovenie?
    Przy Corellim? Przy Scarlattim?

    Twe oczy jak piękne świece,
    a w sercu źródło promienia.
    Więc ja chciałbym twoje serce
    ocalić od zapomnienia.

     

    PROŚBA O WYSPY SZCZĘŚLIWE
    Autor: Gałczyński Konstanty Ildefons

    A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
    wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
    ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
    we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.
    Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
    rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
    dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
    myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

     

    PO RAZ PIERWSZY MODLITWA
    Autor: Gajcy Tadeusz

    Nieśmiałej trawy lazur
    jutro mnie chłodem określi,
    ku niebu przegnie małemu
    i złamie głos mój doczesny,
    drzewa językiem rozdzwoni
    powietrze kipiące ostro,
    bym sen przytulił do skroni
    i serce uniósł jak wiosło.

    Dlatego zanim posłuszny
    pod tęczę wysoka wpełznę
    ramiona kuląc i uśmiech
    nietrwały niosąc przez przestrzeń,
    idź obok, jak idzie Twa rzeka
    wiarę wydętą płucząc
    czasem serdecznym i ogniem
    jak ja już mowa półludzka.

    Ja przystanę - Ty zostań,
    jeśli zawołam - Ty krzycz,
    będziemy razem jak kościół
    w górę się piąć, gdzie jak liść
    leży posłuszny Twej ręce
    księżyc wymarły i gwiazd
    ustokrotnione obręcze
    głowę znaczące jak głaz.

    Po obu stronach mej drogi
    milczenia białego strzeż,
    abym, gdy głos mój jak storczyk
    wypryśnie nagły - wciąż szedł
    nieśmiałej trawy lazurem,
    co sen mój i ciało określi
    z sobą gotowym jak trumna
    już wieczny, a ciągle doczesny.

    Jeśli mój kres Ci znajomy,
    wytrwaj do kresu i sądź
    wodę wraz ze mną i płomień
    oraz szerokość stron świata.
    I nim pochylisz mi dłoń
    na ziemi strumień jak owcę,
    niech się rozleję w krąg
    i w jasność przeistoczę.

     

    OPUSZCZONY
    Autor: Herbert Zbigniew

    Już łzy mnie opuściły
    i tylko czasem
    trzęsą się śmiesznie plecy
    w dłoniach zamykam twarz

    To są chwile słabości
    gdy nagle sobie przypomnę
    różowe półksiężyce
    wschodzące z nad Twoich palców

    Lub jakieś zdanie z listu
    "czekam Ciebie po śmierci"
    lubi cień mój na peronie
    kiedy pociąg odjeżdża

    Potem przychodzi tępy spokój
    ucichły smutek greckiej wazy
    i doskonałość samotności

    Opuszczony nawet przez łzy
    opuszczony przez gest wymowy
    pięknie załamanych rąk

     

    BIOGRAFIA SZATANA
    Autor: Kamieńska Anna

    Szatan jest człowiekiem
    chrześcijaninem
    Woda chrztu go obmywa
    i szczypta soli utwierdza

    Szatan ma matkę, która uczy go pacierza
    Przeżegnaj się przed snem
    Dobrze Mutti

    Uczy się spełniać rozkazy rozkazywać
    żegna się krzyżem zanim strzeli w oczy psa

    Żegna się krzyżem przed bitwą a potem przed masakrą
    żegna się ręką czystą w rękawiczce

    Umiera niewinny, wina i władza
    są dzisiaj rozproszone między nas wszystkich.

     

    DO PRZYJACIELA WROGA
    Autor: Iwaszkiewicz Jarosław

    Siedzimy dziś wspólnie przy stole,
    Dzielimy się chlebem i winem,
    I wielkich imiona mówimy
    Głosem ściszonym, wzruszonym.
    Schodzi pomiędzy nas pokój
    Wielkiej i świętej wiary,
    Jesteśmy ludźmi, przyjaciółmi,
    Jesteśmy poetami.

    Krąg złoty wina w kieliszku
    Pogańskim się staje symbolem
    I dzwoni szkło jak dzwony
    Nad wielkim i żyznym polem.

    Oczy mam pełne jeszcze
    Jesiennej melancholii
    I wiem - że moc i przyjaźń,
    I wielkie słowo boli.

    Patrzymy na siną mglistość,
    Która w oddali zbiera,
    I zimna rzeczywistość
    Na ustach nam zamiera.

    Myślimy, że przez winnice,
    Wziąwszy się kręgiem za ręce,
    Aż w nasze okolice
    Pójdziemy przy piosence.

    Ach, pieśni śpiewać możemy,
    Możemy poetów czytać
    I sercem ściśniętym zachód
    Na szarej wodzie witać.

    I liście splatać w wieńce,
    I błądzić w wysokim lesie,
    I chwytać wszystko w ręce,
    Co młodość nam przyniesie.

    Lecz jeśli kiedy staniemy
    Naprzeciw siebie z orężem,
    Pamiętaj, że będziemy
    Ja mężem i ty mężem
    I że za nami staną
    Wielkie legendy i króle,
    I nasze wielkie narody,
    I nasze wielkie bóle.

    śmiertelny potok życia
    Uczucia nasze zamroczy
    I spojrzą ku sobie bezwładnie
    Nasze nie nasze oczy.

    W zderzeniu piorunowym
    Miłość się nasza ziści -
    Pamiętaj - większa siła
    Jest zawsze w nienawiści.

     

    TESTAMENT
    Autor: Herbert Zbigniew

    Zapisuje czterem żywiołom
    to co miałem na niedługie władanie
    ogniowi - myśl
    niech kwitnie ogień
    ziemi, która kochałem za bardzo
    ciało moje jałowe ziarno
    a powietrzu słowa i ręce
    i tęsknoty to jest rzeczy zbędne

    to co zostanie kropla wody
    niech krąży między ziemia niebem
    niech będzie deszczem przezroczystym
    paprocią mrozu płatkiem śniegu
    niech nie doszedłszy nigdy nieba
    ku łez dolinie mojej ziemi

    powraca wiernie czysta, rosa,
    cierpliwie krusząc twarda glebę
    wkrótce zwrócę czterem żywiołom
    to co miałem na niedługie władanie
    - nie powrócę do źródła spokoju

     

    SKĄD PRZYCHODZĄ UMARLI DO LUDZI
    Autor: Kamieńska Anna

    Skąd przychodzą umarli do snów ludzi?
    Rozsuwają ściany czasu,
    Zjawiają się prawdziwi i czuli.
    Pytają się z ogromnym zdumieniem:
    Nie boicie się nas?

    Gdzie przebywają wówczas, gdy nikt ich nie wspomina?
    Gdy twarze ich zaczynają blaknąć
    I myśl nasza nie tak łatwo przywołuje
    Postać ich schylona?
    Którędy wiedzie droga umarłych do snów ludzi?
    Z grobów znowu wyciągają ku nam ich ręce
    Rzeczywiste i żywe.
    Pragną naszych objęć i uścisków,
    Jakby w nich ożywali na nowo.
    I poprzez oczy nasze omglone snem
    Szukają gwiazdy -
    Tej jednej, która była gwiazdą ich życia.

    Ostygło powietrze po ich oddechu,
    Odbrzmiała fala głosu,
    Ciało oddaje się ziemi solą, żelazem i wapnem.
    Lecz żyją dłużej pod sennymi powiekami bliskich.
    Stąd sięgają znowu do spraw życia,
    Do drzwi, które tylekroć mijali,

    Do stołów znaczonych odciskami ich dłoni,
    Do strzępów mowy, do obrazów,
    Które osądzają się w pamięci ludzkiej długo,
    Jak muł skalny w głębokim dnie oceanu.

    Zebrała: Barbara Wójcik


    Powrót


    ul. Żeleńskiego 34, 40-750 Katowice
    Konto bankowe: ING B.Śl. SA VII O/Katowice nr 21-1050-1214-1000-0007-0038-8812
    tel. 32 202 81 23, e-mail: kostna@katowice.opoka.org.pl